Sandra Wilk
Jeśli premierowy spektakl „Dancing” będzie miał taką siłę, jak mocne są nazwiska jego twórców, stanie się przebojem warszawskich scen. A do Teatru Polonia tłumnie ściągać będą wszyscy zakochani, porzuceni, empatyczni i wrażliwi.
„Dancing” oparty został na delikatnych, niezwykle emocjonalnych wierszach jednej z najlepszych polskich poetek dwudziestolecia międzywojennego Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.
Interpretację muzyczną opracował kompozytor i dyrygent Jerzy Satanowski, twórca ogromnej liczby piosenek śpiewanych m.in. przez Ewę Błaszczyk, Stanisławę Celińską, Edytę Geppert czy Krystynę Jandę. Inscenizację i ruch sceniczny opracował Jarosław Staniek, rozchwytywany choreograf, współautor największych hitów Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu („Opera za trzy grosze”, „Kombinat”), Gliwickiego Teatru Muzycznego (oryginalny projekt realizowany w kopalni, „Chodnik 05”) czy Teatru Muzycznego w Gdyni (show „Opentaniec”).
W rolach głównych wystąpią aktorzy teatru tańca Jarosława Stańka (m.in. świetny Szymon Osiński czy Tomasz Smoter i Piotr Nawrocki) oraz Krystyna Janda, która przyznaje, że od dawna śledziła prace tego choreografa. – Uznałam, że jego wyobraźnia bardzo nam pomoże – mówi aktorka.
Jak jednak doszło do powstania „Dancingu”, a w zasadzie powrotu do niego?
– Kiedy przed laty zabierałam się do pracy nad „Dancingiem”, a Jerzy Satanowski pisał muzykę do tego cyklu wierszy, oboje byliśmy na początku naszej drogi zawodowej – mówiła przed premierą spektaklu Krystyna Janda. – Nie zajmowaliśmy się przemijaniem, rozczarowaniami ani śmiercią, a cykl wierszy „Dancing – karnet balowy” zawiera wiele tekstów poruszających właśnie te tematy.
Teraz, po upływie 25 lat od tamtych chwil, Janda przyznaje, że komponując na nowo całość sceniczną i muzyczną, wybrała przede wszystkim te utwory, które kiedyś z Satanowskim ominęła i uznała za niepotrzebne, bo wtedy oboje byli młodzi, dzicy i swobodni. Identyfikowali się przede wszystkim z radością, śmiechem i dynamiką tej poezji.
Dziś przyszedł czas na refleksję, powrót do ważnych, niosących często gorzkie przesłanie wierszy.
A my, widzowie, mamy szansę uczestniczyć w tej cennej inicjatywie, pokazując, że w okresie sylwestrowo-karnawałowym nie wszyscy są zainteresowani wyłącznie zabawami na zawołanie.
Sandra Wilk
Źródło: Rzeczpospolita, Warszawa, dodatek Po Godzinach nr 300