Stefan Drajewski

Operowy Dyzma

Myślę, że teraz już wszystkie panienki w Polsce, które nie potrafią śpiewać, a chcą zrobić karierę, będą miały argument, że wystarczy tylko chcieć, aby zostać gwiazdą. A jako dowód będą się powoływać na "Boską!". Widzicie, powiedzą: Florence Foster Jenkins nie umiała śpiewać, a wystąpiła w Carnegie Hall i świat o tym pamięta, a jej płyty sprzedają się w nakładach porównywanych z tymi, które nagrały najznakomitsze śpiewaczki.

Obawiam się, że "Boska!" wykreowana przez Krystynę Jandę będzie najlepszym alibi dla gwiazdeczek, które chcą spełnić swoje marzenie. Problem jest tylko jeden: Florence Foster Jenkins miała majątek i nim wystąpiła w najsłynniejszej sali koncertowej świata, "kupowała" sobie publiczność, nie szczędząc pieniędzy na akcje charytatywne, wspomaganie talentów literackich, organizacji kobiecych... Florence Foster Jenkins ma swoje miejsce w historii kultury w przegródce "kuriozum". Nie miała słuchu i nie umiała śpiewać, ale śpiewała, była kiczowata z natury, ale potrafiła manipulować ludźmi, żyła w świecie iluzji, ale była konsekwentna... Przypomina ona naszego rodzimego Nikodema Dyzmę. Ale czy była aż tak cyniczna? W interpretacji Krystyny

Jandy nie. Jenkins Jandy da się nawet lubić: jest bezpośrednia, trochę naiwna i nieporadna, dobroduszna i śmieszna. Janda gra tę postać z lekkim dystansem, bawi się kiczowatością bohaterki, a kiedy śpiewa Habanerę czy arię Królowej Nocy z II aktu "Czarodziejskiego fletu", osiąga mistrzostwo świata w fałszowaniu. Tworzy na scenie soczysty portret kobiety na tle nieudaczników i popleczników kapryśnej bogaczki.

"Dajcie mi serce zdrowego krytyka teatralnego" - mówi w pewnym momencie sztuki Clair (Wiktor Zborowski), przyjaciel Florence Foster Jenkins. Zabrzmiało to trochę ironicznie, raz pod adresem tych wszystkich wielkich, którzy nic nie wskórali w bojach z pseudośpiewaczką; dwa - pod adresem współczesnych krytyków, którzy kręcą nosem na cieszące się popularnością u publiczności sztuki dobrze skrojone.

"Boska!" to jedna z wielu sztuk, które odniosły sukces na West Endzie. Komedia ze wskazaniem na kierunek "farsa", jeśli aktorzy przerysują. A to, niestety, przytrafiło się właśnie Wiktorowi Zborowskiemu, Krystynie Tkacz i zupełnie nieporadnej Ewie Teledze. Zwyciężyła tylko Krystyna Janda, która jest po prostu boska.

Gościnny występ Teatru Polonia ze spektaklem Petera Quiltera, "Boska!", w przekładzie Elżbiety Woźniak odbył się 29 marca w poznańskim Teatrze Wielkim.

Stefan Drajewski
Źródło: Polska Głos Wielkopolski nr 76/31.03

BOSKA!
najbliższe spektakle

12 marca poniedziałek
19:30 duża scena

13 marca wtorek
19:30 duża scena

14 marca środa
19:30 duża scena

repertuar teatru

Prasa o spektaklu

Krystyna Janda fałszuje w operzeJulia Rzemek Rzeczpospolita nr 250 - Po godzinach
Naiwność i wyrachowanieGrzegorz Kondrasiuk Gazeta Wyborcza - Lublin nr 135
Sąsiedzi. Dzień pierwszyMarta Zgierska Nowa Siła Krytyczna
Kiczu transMagdalena Krzyżosiak Teatr nr 3
Boska i śmiesznaKatarzyna Kamińska Gazeta Wyborcza - Wrocław nr 86
Operowy Dyzma
Polska Głos Wielkopolski nr 76/31.03
Przecież śpiewamMaciej Łukasz Gołębiowski Hi-Fi i Muzyka nr 10/2007
Jak sinusoidaTemida Stankiewicz-Podhorecka Nasz Dziennik nr 160
Warto kłamaćŁukasz Drewniak Przekrój nr 21
Śpiewać każdy możeStanisław Krajski Nasz Dziennik
Boska JandaAneta Kyzioł Polityka nr 20/19.05
Dzień z Krystyną JandąMaciej Gajewski, współpraca Karolina Kopocz PANI nr 5
Najgorsza śpiewaczkaVioletta Szostak Wysokie obcasy
Pochwała JandyGrzegorz Skurski Gazeta Wyborcza nr 102
Marzenia spełnionePrzemek Dziubłowski Życie Warszawy
Boska okropna JandaJoanna Derkaczew Gazeta Wyborcza nr 102
Seans spełnionych marzeńJanusz R. Kowalczyk Rzeczpospolita nr 101
Nieśmiertelna pani Jenkins Maja Ruszpel Dziennik nr 99
Wbrew rozsądkowi Jolanta Gajda-Zadworna Życie Warszawy nr 98 - Po Godzinach