Janosch (Horst Eckert)

CHOLONEK

spektakl gościnny wg powieści „Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny” Janoscha

Reżyseria: Mirosław Neinert, Robert Talarczyk
Adaptacja: Robert Talarczyk
Scenografia i kostiumy: Ewa Satalecka
Oprac. muz.: Stanisław Szydło
Oprac. i realizacja światła i dźwięku: Sergiusz Brożek

Obsada: Grażyna Bułka, Ewa Grysko/Barbara Lubos-Święs, Izabella Malik, Mirosław Neinert, Dariusz Stach, Robert Talarczyk

Premiera: 16 października 2004 r.

Przed spektaklem o godz. 17.00 debata: m.in: czy istnieje naród śląski, czy też dopiero się tworzy? Prowadzący: Waldemar Szymczyk i Dariusz Kortko (GW). Goście: Jerzy Gorzelik (lider Ruchu Autonomii Śląska), Kazimierz Kutz, Kamil Durczok.
Wstęp wolny - bezpłatne wejściówki do odebrania w kasie Teatru Polonia, liczba miejsc ograniczona.

Kolejna premiera Teatru Korez to adaptacja kultowej książki Janoscha „Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny”. Ta światowa prapremiera jest oparta na tekście, który przez wielu Ślązaków uważany jest za coś absolutnie wyjątkowego, porównywanego jedynie z legendarnymi, śląskimi filmami Kazimierza Kutza: „Sól ziemi czarnej” czy „Perła w koronie”. Śląsk opisany przez Janoscha stoi jednak w opozycji do wyidealizowanego świata filmów Kutza. Bohaterowie tej specyficznej śląskiej sagi, której akcja rozgrywa się pomiędzy rokiem 1930 a 1950, żyją na pograniczu z pełną świadomością braku przynależności zarówno do Polski, jak i do Niemiec. Posiadają atawistyczny, zwierzęcy wręcz dar dostosowania się do okoliczności, które niesie los. Ich świadomość – Ślązaków, czyli ludzi bez określonej tożsamości narodowej, co rusz stających po stronie bądź Polski, bądź Niemiec sprawia, że za wszelką cenę starają się przetrwać, nierzadko kosztem własnej godności. Z życiem ponad miarę i siły często walczą przy użyciu humoru i dowcipu, który staje się czasem ich jedyną bronią.

Nikt przed Janoschem i nikt po nim nie potrafił w tak sugestywny i ekspresyjny sposób opisać Śląska i losów Ślązaków tuż przed i zaraz  po wojnie, ich mentalności, poczucia humoru i zarazem rysu tragizmu zawartego w losach.

Po obejrzeniu „Cholonka” w Korezie odetchnąłem z ulgą: autorzy przedstawienia nie ulegli pokusie, by tę niezwykłą, genialną literaturę przerobić na kolejny odpustowy kabaret.

Michał Smolorz, Gazeta Wyborcza, 22.10.2004

Na „Cholonka” wcisnąłem się, nadużywając śląskich znajomości. W zafascynowaniu obserwowałem żywiołowy odbiór widowni – i śmiech, i płacz, słynne „trzy elementy” z piosenki Młynarskiego.
Jacek Sieradzki, „Przekrój” 11/2010


Polecamy także

 

Partnerzy:

  • logo_A01